Urszula Piwnicka

SOPRAN

www.ubpconsulting.pl

"W Bytomiu straszy"

(...) "Jaśniejszym elementem realizacji jest Urszula Piwnicka, doskonale radząca sobie z rolą delikatnej Christine i przy okazji prezentująca nie byle jakie umiejętności wokalne. To jednak nie wystarczy, by z „Phantoma” uczynić musical z prawdziwego zdarzenia." (...)

Anna Leksy "Dziennik Teatralny Katowice, 10 marca 2011

"Upiór nie straszny"

(...) „Spektakl został przygotowany ze sporym rozmachem. Zastosowano ciekawe efekty specjalne, a wśród nich znalazło się miejsce nawet na słynny spadający w dramatycznej chwili żyrandol. Scena ta nie była z pewnością łatwa do zrealizowania, a wypada bardzo atrakcyjnie. Również na scenografię i kostiumy przeznaczono niemałe środki. Częste zmiany miejsc akcji, kilkukrotne inscenizowanie scen „teatru w teatrze” (a właściwie „opery w operze”) z pewnością zaimponuje widzom. Tu niestety przychodzi odstąpić nam od mocnych stron widowiska i przejść do tych, które prezentują się mniej okazale. Spektakl przygotowany został z zaplanowaną wcześniej pewną dozą humoru i dystansu do formy opery. Niefortunnie jednak zdarza się, że widzom przychodzi śmiać się w momentach raczej przez twórców niezamierzonych. Rozmowy Eryka -upiora z dyrektorem teatru, które powinny potęgować narastające napięcie, rzeczywiście ocierają się o tragizm, ale w nieco innym sensie. Całość ratuje urocza odtwórczyni głównej roli, Urszula Piwnicka oraz obdarzony znanym publiczności talentem komediowym Bogdan Desoń. Jednakże, aby cały spektakl uznać za udany, potrzeba jeszcze dużej ilości pracy nad grą pozostałych artystów. (...)

Agnieszka Burek, Dziennik Teatralny Katowice, 05 marca 2011

------------------------------------------

"Phantom, czyli upór w operze" w reż. Daniela Kustosika w Operze Śląskiej w Bytomiu. Pisze Aleksandra Czapla-Oslislo w Gazecie Wyborczej - Katowice, 02-03-2011

(...) Drugi musicalowy filar - soliści -już prezentują się lepiej. Jednak wciąż daleko do zachwytu nad głównymi rolami. Oklaski należą się Urszuli Piwnickiej (obsada premierowa z poniedziałku 21 lutego), która w roli Christine połączyła walory wokalne z subtelną grą aktorską (...)

------------------------------------------

"Phantom" w Operze Śląskiej

http://tvp.info/teleexpress/wideo/18022011-1700/3909348

Min. 13.57 - 14-23

------------------------------------------

Wznowienie „Cyganerii" w Bytomiu

Opera Śląska wróciła 6 listopada do Cyganerii Giacomo Pucciniego w inscenizacji Lecha Hellwig-Górzyńskiego z 1980 roku, i oprawie scenograficznej Wiesława Lange. Nowy kształt sceniczny nadał przedstawieniu Tadeusz Piszek. (...) Pierwsze przedstawienie wznowienia powierzono młodym śpiewakom, którzy w ostatnim czasie podjęli współpracę lub zostali solistami Opery Śląskiej. Okazało się, że była to niezwykle trafna decyzja, bo dzięki niej na scenie królowała autentyczna młodość. Urszula Piwnicka kreśliła obraz kruchej delikatnej Mimi bardzo przekonywująco, a zarazem subtelnie. Jej prowadzony naturalnie głos ma ciepłe nasycone i wyrównane w każdym rejestrze brzmienie, a cała kreacja wokalna ujmuje prostotą. (...)

Maestro.net.pl, autor Adam Czopek, 09 listopada 2009

------------------------------------------

Mimi i Rudolfo podbijają serca melomanów

(…)
Okazji do zachwytu było w tym wznowieniu sporo. Począwszy od świetnej Urszuli Piwnickiej śpiewającej niezwykłej urody sopranem w roli hafciarki Mimi, poprzez ekscentryczną i doskonałą w swoim słynnym walcu Musettę (Ewelina Szybilska), a kończąc na bardzo dobrym wokalnie Adamem Sobierajskim w partii Rudolfa. Z całą pewnością ten wieczór w Operze Śląskiej należał do tej trójki solistów. Piwnicka prowadziła frazę z piękna lirycznością i wyważonym napięciem. Aria miłosna kończąca akt I wraz z partnerującym jej Adamem Sobierajskim wypadła znakomicie.
(…)
W zasadzie wszystko w tym spektaklu jest ciekawe. Mile się słucha, jeszcze sympatyczniej ogląda zmagania artystów. Prawdziwe wzruszenie przychodzi jednak w finale Cyganerii, kiedy Mimi wycieńczona chorobą umiera.

Maciej Michałowski
, Dziennik Teatralny Wrocław, 23 listopada 2009

-----------------------------------------

(...) całość wywarła na mnie ogromne wrażenie. Szczególnie chciałbym złożyć hołd Pani Urszuli Piwnickiej, za wspaniałą rolę, za wspaniałe przygotowanie wokalne i muzyczne oraz doskonałą grę aktorską. Piekny głos, cudowna liryka, świetnie prowadzony, po prostu uczta dla uszu. Oglądałem tę Operę na wielu scenach operowych Polski i Europy i muszę przyznać że Pani Piwnicka nie odbiega kunsztem wokalnym od Gwiazd Operowych, które zapisały sie w mojej pamięci jako wspaniałe Mimi. Natura obdarzyła te artystkę cudownym głosem i niezwykłą urodą. Tylko pozazdrościć. Scena śmierci, aktorsko genialna. Wiecej słów jest zbednych, brawo Pani Urszulo, życze wielu sukcesów na wielkich scenach operowych Polski i świata. A Teatr Muzyczny w Poznaniu, gdzie śpiewała Pani kilka lat, bedąc niekoronowaną królowa tej sceny, stracił Primadonnę, szkoda! Ale nie dla nas miłośników Opery. Ja sie cieszę, bo to wielki Pani sukces i otwarta droga na wielkie sceny operowe. Ukłony dla Cudownej, wspaniałej MIMI!!! Chciałbym Pania usłyszeć w Operze Traviatta, czego Pani, wszystkim melomanom i sobie życzę...

Serdeczności (e-teatr, 12 listopada 2009, Megaloman)

-----------------------------------------

...z 30letnią inscenizacją. No ale mamy jeszcze kryzys. Dzięki Bogu, że młody zespół pokazał klasę. Sobotnia premiera była ucztą dla uszu i oczu. (...) Rewelacyjna Mimi, p. Urszula potrafiła wycisnąć łzy nawet u takich starych satyrów jak ja. Brawo! Słychać prawdziwe belcanto, a aktorstwo było na mistrzowskim poziomie! Bardzo udany wybór Panie Dyrektorze! (...)

Chętnie wybiorę się na powtórkę, ale kiedy ona będzie? 4 różne obsady grają! Nawet w La Scali nie spotkałem takiego wyboru...(e-teatr, 10 listopada 2009, Meloman1000)

-----------------------------------------

Sobotnia premiera była fenomenalnym pokazem wokalnym i aktorskim. Brawo dla dyrekcji za właściwy wybór odtwórców! Szczególnie za Mimi. Boska!

(MójBytom.pl,Łzy i radość, 10 listopada 2009, Włodzimierz)

-----------------------------------------

http://www.zyciepw.pl/wieden-w-kobylce

-----------------------------------------

http://um.kobylka.pl/index.php/aktualnosci_kat/Salonowy-Dzien-Edukacji-Narodowej.html

------------------------------------------

"Bardzo dobrze zaprezentowała się Urszula Romaszko (Piwnicka). Była bardzo poprawna wokalnie i wprost rewelacyjna interpretacyjnie. W arii Micaëli Je dis que rien ne m`épuovante bardzo barwnie ukazała wszystkie uczucia postaci. A jako Butterfly będzie zachwycać publiczność, co też zrobiła podczas koncertu w najsłynniejszej arii z „Madamy Butterfly” Un, del di vedremo. Ma piękny głos – jest w nim coś z wielkich śpiewaczek: Katii Ricciarelli i Mirelli Freni – choć jest jaśniejszy od Freni i niekiedy ostrzejszy - jak brylant..." (Konstancja "Świat Opery")

-------------------------------------------

"Na przyjęciu bogato reprezentowany był świat kultury. Widzieliśmy m. in. panią Marię Fołtyn i rozmawialiśmy z nią, a ona mówiła, że jej Międzynarodowe Konkursy Wokalne im. Stanisława Moniuszki odbywające się co dwa lata wyłaniają zawsze dużo talentów polskich, ale też i rosyjskich. Stąd widoczny szacunek i sympatia, jakie zawsze otaczają panią Marię na rosyjskich przyjęciach.

W jej towarzystwie znajdowała się młoda - i piękna - śpiewaczka operowa i operetkowa (sopran), pani Urszula Romaszko-Piwnicka. Repertuar - i jeden i drugi - ma bardzo bogaty, a ten drugi obejmuje prawie wszystkie popularne operetki - cd „Wesołej wdówki" do „Wiktorii i jej huzara". Do pani Urszuli uśmiecha się i teraźniejszość i przyszłość, ponieważ ona także uśmiecha się do...życia." (Zygmunt Broniarek "Plotki płotki i GRUBE RYBY" rok X)

-------------------------------------------

http://www.lwow.com.pl/gazeta-lwowska/festiwal-galicja/kiepura.html

-------------------------------------------

W trakcie pierwszego wieczoru pt. „Ninon, ach uśmiechnij się" odbywającego się pod patronatem Społdzielczej Grupy Bankowej na scenie muszli koncertowej wystąpili diablo przystojni tenorzy: Dariusz Stachura, Paweł Skałuba oraz Adam Zdunikowski. Uwagę męskiej części publiczności przykuła czarująca pięnym sopranowym głosem oraz zaskakująco dużą liczbą kreacji Urszula Piwnicka. Artyści z towarzyszeniem Orkiestry filharmoników bydgoskich im J. Straussa pod kierownictwem Marka Czekały wykonali największe przeboje operowe i operetkowe, nie zabrakło też lżejszych pieśni neapolitańskich oraz szlagierów znanych z musicali (...). „Zdrój Ciechociński" Jakub Giza

-------------------------------------------

Skierniewice. Koncert "Operetki czar" autor: MEGALOMAN data: 2007-07-23, 14:43 tytuł: Po koncercie....

Koncert był wspaniały, muzyka piękna a Artyści naprawdę znakomici. PaniUrszula Piwnicka to perfekcyjna, urocza, wspaniała śpiewaczka. Jej przepieknysopran, gra aktorska i interpretacje utworów sprawiły że mogliśmy sie nachwilę przenieść do zaczarowanego świata muzyki, pięknej muzyki operetkowej imusicalowej. Partnerował jej znakomity tenor Pan Krzysztof Marciniak, któryrównież pokazał kunszt wokalny i aktorski. Mam nadzieję że koncerty operetkowestana sie tradycją Skierniewic, trgo życzę wszystkim mieszkańcom.

-------------------------------------------

Skierniewice. Koncert "Operetki czar" autor: Natalia Warecka-Kochan data: 2007-07-23, 17:07 tytuł: Cudowne arie operetkowe!

Dziękujemy Panie Prezydencie za niedzielny koncert, ten z 22 lipca 2007 r. narynku przed naszym miejskim ratuszem!!!!! Jakże profesjonalny koncert! Jakżeuroczy! Cóż za wyjątkowa atmosfera... Nie było chałtury, olewania "prowincji",lecz KULTURA na poziomie! Górna półka!!!! I proszę tak trzymać! I proszę opowtórkę tego wyjątkowego, cudownego programu pt. OPERETKI CZAR. Same wielkieprzeboje: od króla operetki Johana Strausa po nieśmiertelnego Lehara...Prześliczna, utalentowana sopranistka Urszula Piwnicka, przystojny tenorKrzysztof Marciniakl i niepowtarzalny, przemiły i jakże dowcipny, pełen taktui kultury, redaktor Jan Galuba z Warszawy. Koncert na szóstkę z plusem!!!! Wielkie dzięki Panie Prezydencie... Naprawdę jestem pod wrażeniem. Dziękuje.

-------------------------------------------

http://www.observatorcultural.ro/Triumf-al-Celliei-Costea-la-Varsovia*id_626-news_details.html

-------------------------------------------

"Wesoła wdówka" w tonacji mix-mol

Artyści zwykle pracujący na poważnych scenach z dostojnym repertuarem, od święta śpiewają partie podkasanej muzy - o "Wesołej wdówce" w reż. Andrzeja Strzeleckiego w Mazowieckim Teatrze Muzycznym Operetce pisze Ewa Hevelke z Nowej Siły Krytycznej.

W Warszawie nie ma operetki. Mazowiecki Teatr Muzyczny stara się te luki zapełnić. Dlatego, na pożyczonej od Teatru Polskiego scenie, co jakiś czas przedstawia się nam lekką muzę.

W Paryżu szał - Maxim, Chat Noir, i pewna, warta 20 milionów, wdówka Hanna Galwari (Urszula Piwnicka). Maleńkie księstwo Pontenegro stoi właśnie tymi milionami. Sprytny baron Mirko Zerta (Krzysztof Tyniec), przedstawiciel książęcego poselstwa, aby nie dopuścić do odpływu pieniędzy, postanowił znaleźć Hannie męża. Do tej roli jak ulał pasuje hrabia Daniło (Artur Ruciński), niepoprawny kawaler. Wszystko zakończyłoby się szczęśliwie już w pierwszym akcie, gdyby nie fakt, że wdzięk i majątek wdowy przyciąga również innych konkurentów. Na dodatek Walentyna (Barbara Gutaj), niewierna baronowa gubi wachlarz z pewną niezwykle interesującą notatką, sporządzoną ręką zakochanego w niej Camila (Dariusz Stachura), a to dodatkowo komplikuje sytuację.

Reżyser, Andrzej Strzelecki sięgnął po sprawdzone narzędzia. Uprościł dekoracje, uwspółcześnił realia, wyszczuplił artystki. Kostiumy podkreślają talie osy. Obok siebie występują powłóczyste satynowe suknie z lat dwudziestych i bombki w kratkę z szalonych lat sześćdziesiątych. Do pary jednak mają ponadczasowe smokingi i fraki. Scenę ograniczają trzy prostokąty - dwa po bokach i jeden z tyłu. Dekoruje ją zaś grupa 6 młodych mężczyzn - lokai, którzy w zależności od potrzeby są łóżkiem, altaną, klombem, drzwiami, kranem z cieknącą wodą - jakkolwiek brzmi to nieprawdopodobnie. W takim otoczeniu funkcjonują aktorzy dramatyczni i śpiewacy operowi.

Artyści zwykle pracujący na poważnych scenach z dostojnym repertuarem, od święta śpiewają partie podkasanej muzy. Takie nazwiska siłą swych głosów podnoszą dach szacownego budynku. I w zasadzie tyle się od nich wymaga, a tekst libretta w przekładzie Jurandota zawiera w sobie kilka perełek wartych wygrania. Jednak Walentyna w warstwie dramatycznej głównie wbiega i wybiega ze sceny. Camile pilnie podąża za nią. W drzwiach mijają się z parą głównych amantów, albo mniej znaczącymi bohaterami. Hanna i Daniło brzmią pięknie. Szkoda tylko, że gdy walc na balu mknie, oni nerwowo próbują go dopędzić, przez co ich taniec wygląda lekko karykaturalnie.

Aktorzy dramatyczni grają sprawdzoną sztampą. Bohdan Łazuka, zaufany służący Niegus, korzysta ze swego emploi lowelasa, który wiele widzi, a jeszcze więcej rozumie, bo sam niejedno w życiu przeżył. Chętnie nawet by nam to i owo opowiedział - zaczynając słowami piosenki "To było tak"

Krzysztof Tyniec, jako baron, w obronie ojczyzny postanowił zamachać wszystkich na śmierć własnymi rękoma. Ruch sceniczny opiera zaś na wyskokach, obrotach, (przysiadów nie było), a wszystko to w wyprostowanym, iście baronowskim stylu. Głos dystyngowany, skandujący, ale nie skandaliczny. Bardziej wodzirejowski niż arystokratyczny. Generalnie mieścił się w kanonie.

Obraz dopełniają gryzetki, fruwające pióra i piękni panowie z lekkim duchem śpiewający o trudzie zrozumienia kobiety.

Strzelecki wystawił operetkę w swoim stylu. Jest trochę śmiesznie, trochę zabawnie, trochę średnio, ale generalnie sympatycznie. Wyszedł misz-masz, w którym broni się muzyka Frerenca Lehára prowadzona ręką Sławomira Chrzanowskiego. Jednak zawsze miło posłuchać jak "Usta milczą, dusza śpiewa", nawet jeśli utwór ma 101 lat.

Myślę, że na tej "Wesołej wdówce" wnuczę wynudzi się setnie, ale babcia będzie baunsować (jak to się dzisiaj mówi).

Wykonanie: web-project.pl